Wysokie temperatury a transport publiczny. Co, jak i dlaczego?

Ostatnie dni dały się we znaki w całym kraju, jeśli chodzi o ekstremalne zjawiska pogodowe. Pobiliśmy rekord najwyższej temperatury odnotowanej w Polsce. Przyjrzyjmy się dzisiaj, jak skrajne upały wpływają nie tylko na komfort pasażerów, ale również na funkcjonowanie całego transportu publicznego. Rozgrzane szyny, zwiększone zużycie energii przez autobusy elektryczne czy klimatyzacja pracująca na granicy swoich możliwości to tylko część wyzwań.

Lato to czas, na który wielu z nas czeka przez cały rok. Jednak gdy termometry pokazują ponad 30°C, kolejne dni stają się prawdziwym wyzwaniem – nie tylko dla pasażerów, ale także dla całych systemów transportu publicznego – od kierowców, przez pojazdy, po infrastrukturę.

Rozgrzane szyny i ograniczenia prędkości

Jednym z najbardziej charakterystycznych skutków upałów jest rozszerzanie się stali pod wpływem ciepła. Szyny kolejowe i tramwajowe wydłużają się, a na długich odcinkach różnica może wynosić nawet kilka centymetrów. Choć torowiska projektowane są z uwzględnieniem tego zjawiska, podczas ekstremalnych upałów w materiale pojawiają się bardzo duże naprężenia. W niektórych miastach regularnie można czytać komunikaty o „wybrzuszeniu się” szyny i awaryjnych przekierowaniach linii tramwajowych.

Aby zachować maksymalne bezpieczeństwo, zarządcy infrastruktury mogą wprowadzać czasowe ograniczenia prędkości. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko uszkodzenia torowiska oraz zapewnia bezpieczny przejazd nawet w najgorętsze dni. O ile jednak w komunikacji miejskiej pasażerowie nie odczują tego aż tak bardzo, o tyle na kolei, gdzie odległości są dużo większe, decyzje takie często w znaczący sposób wpływają na punktualność i realizację rozkładów jazdy.

Sieć trakcyjna również odczuwa wysokie temperatury

Nie tylko szyny reagują na upały. Przewody sieci trakcyjnej także rozszerzają się pod wpływem wysokiej temperatury, przez co zmienia się ich naprężenie i wysokość zawieszenia. W tym przypadku mówimy znów o kolei i tramwajach, ale do pakietu dochodzą nam także trolejbusy. Służby techniczne mogą stale monitorować stan infrastruktury i w razie potrzeby dokonywać odpowiednich regulacji. W porównaniu do torowisk, tutaj usterki powodujące zatrzymania w ruchu komunikacji miejskiej są jednak rzadsze.

Autobusy elektryczne latem są dużo bardziej obciążone

Wysoka temperatura ma również wpływ na autobusy, w szczególności elektryczne. Ich akumulatory osiągają największą sprawność w określonym zakresie temperatur, dlatego podczas upałów specjalny układ chłodzenia ogniw pracuje znacznie intensywniej.

Prąd zużywa również klimatyzacja przestrzeni pasażerskiej. Im wyższa temperatura na zewnątrz oraz większa liczba pasażerów, tym więcej energii potrzeba do utrzymania komfortowych warunków wewnątrz pojazdu. W praktyce oznacza to, że zasięg autobusu elektrycznego na jednym ładowaniu może być zauważalnie mniejszy niż podczas umiarkowanej pogody. Zdarzają się nawet skrajne przypadki, gdzie wyłączenie klimatyzacji jest jedynym sposobem, aby autobus dojechał o własnych siłach do punktu ładowania.

Dlaczego klimatyzacja nie zawsze daje radę?

Pozostając w temacie, to właśnie klimatyzacja jest najczęstszym punktem zapalnym między pasażerami a przewoźnikami. Wielu podróżnych zastanawia się, dlaczego w pojeździe nadal jest gorąco, mimo że klimatyzacja działa. Odpowiedź jest prosta – układ chłodzenia również ma swoje ograniczenia.

Pojazd pozostawiony przez dłuższy czas na słońcu potrafi nagrzać się do temperatury przekraczającej 50°C. Dodatkowo, jeśli na każdym przystanku otwierają się wszystkie drzwi, wpuszczane są kolejne porcje gorącego powietrza. Gdy w środku znajduje się kilkudziesięciu pasażerów, klimatyzacja musi nieustannie walczyć z napływem ciepła. W takich warunkach utrzymanie temperatury na poziomie 21–22°C jest praktycznie niemożliwe. Realnie mówimy o schładzaniu do maksymalnie 5-8°C poniżej tego, co na zewnątrz. Wiele osób odczyta to (nie zabierając im słuszności), jako warunki dalekie od komfortowych.

Nie chcę zabrzmieć kontrowersyjnie, ale musimy mieć też w pamięci, że czasy Ikarusów i Jelczy to nie PRL – one jeździły na ulicach naszych miast jeszcze w tym wieku, stanowiąc niejednokrotnie trzon taboru. O klimatyzacji nawet nikt nie śnił. Wykonaliśmy naprawdę skok cywilizacyjny w ostatnich latach (i ciągle go wykonujemy). Do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja.

Co mogą zrobić pasażerowie?

Choć na pogodę nie mamy wpływu, warto pamiętać o kilku prostych zasadach, które ułatwią podróżowanie podczas upałów. Przede wszystkim należy regularnie się nawadniać i zabierać ze sobą butelkę wody. Warto również wybierać miejsca z dala od mocno nasłonecznionych szyb oraz nie zasłaniać kratek nawiewu klimatyzacji, aby powietrze mogło swobodnie krążyć po wnętrzu pojazdu. Jeśli chłodzenie działa – nie otwierajmy okien. Gdy nie ma takiej konieczności, dobrze jest także unikać podróży w godzinach największego nasłonecznienia – zwłaszcza osoby starsze, dzieci oraz osoby cierpiące na choroby układu krążenia. Pomagajmy sobie, gdy zajdzie taka potrzeba, zwracajmy uwagę szczególnie na tych, którym najciężej jest podróżować. Ja nie rozstaję się w takie dni z małym wiatraczkiem. No i skoro już raz odważyłem się napisać coś dyskusyjnego, to zrobię to i drugi raz: higiena osobista. Gdy żar leje się z nieba, ma ona ogromne znaczenie w komunikacji publicznej.

Coraz większe wyzwanie dla transportu publicznego

Eksperci są zgodni – fale upałów będą pojawiały się częściej. Oznacza to konieczność dalszego dostosowywania infrastruktury i taboru do warunków klimatycznych. Nowoczesne torowiska, wydajne systemy klimatyzacji, skuteczne chłodzenie baterii oraz stały monitoring infrastruktury sprawiają, że transport pozostaje bezpieczny nawet podczas najbardziej gorących dni. Pamiętajmy jednak, że nic nie jest niezawodne, ani idealne, a wzajemne kłótnie i pretensje na pewno nikomu nie pomagają. Warto w trudniejszych dniach o garść zrozumienia i obustronnej życzliwości – raczej nikt pracujący w transporcie publicznym nie siedzi za biurkiem i nie myśli, jak tu życie pasażerom uprzykrzyć. Nawet, jeśli nie rozumiemy różnych decyzji.

Tagi: