Porażający wypadek autobusu miejskiego w Warszawie, który po serii zderzeń wjechał do przejścia podziemnego przy Dworcu Zachodnim, wywołał ogromne poruszenie. Zdjęcia i nagrania z miejsca zdarzenia obiegły media społecznościowe, a relacje pasażerów przypominały scenariusz filmu katastroficznego. Czy możemy czuć się bezpieczni decydując się na podróż transportem publicznym?
Choć takie obrazy zapadają w pamięć, nie powinny przesłaniać faktów. Komunikacja zbiorowa pozostaje jednym z najbezpieczniejszych sposobów przemieszczania się. Ryzyko śmierci lub ciężkich obrażeń przypadające na miliard pasażerokilometrów (pkm – przewóz jednego pasażera na odległość jednego kilometra) jest wielokrotnie niższe w autobusach, tramwajach czy pociągach niż w samochodach osobowych. To właśnie statystyka, a nie pojedyncze nagłówki, najlepiej pokazuje rzeczywisty poziom bezpieczeństwa. Według danych Komisji Europejskiej ryzyko śmierci pasażera wynosi około 0,23 ofiary na miliard pasażerokilometrów w autobusach i autokarach, podczas gdy dla samochodów osobowych jest to około 2,7 ofiary. Oznacza to, że podróż autobusem jest średnio ponad 10 razy bezpieczniejsza niż podróż samochodem. Jeszcze lepiej wypada kolej – 0,1 ofiary na miliard pasażerokilometrów, co czyni ją najbezpieczniejszym środkiem transportu lądowego.
Nie jest to przypadek. Pojazdy komunikacji miejskiej i dalekobieżnej podlegają regularnym przeglądom technicznym, a kierowcy przechodzą okresowe badania lekarskie i szkolenia. Monitoring jest już praktycznie standardem, a coraz częściej dołączają do niego systemy automatycznego gaszenia pożaru, rejestratory parametrów jazdy czy elektroniczne systemy wspomagające kierowcę. Dodatkowo zawodowi kierowcy są objęci ścisłymi normami czasu pracy i odpoczynku.
Warto pamiętać, że każdego dnia po polskich drogach poruszają się tysiące autobusów miejskich, wykonując dziesiątki tysięcy kursów i przewożąc miliony pasażerów. Zdecydowana większość z nich kończy się bez najmniejszego incydentu. O pojedynczych, spektakularnych wypadkach mówi cała Polska, natomiast o milionach bezpiecznie zrealizowanych podróży praktycznie się nie wspomina. To klasyczny przykład zjawiska nazwanego przez psychologów heurystyką dostępności – polegającego na tym, że rzadkie, ale bardzo medialne wydarzenia wydają nam się znacznie częstsze, niż są w rzeczywistości. Głośny wypadek autobusu oglądany przez miliony osób w internecie i telewizji sprawia, że zaczynamy przeceniać ryzyko takiego zdarzenia. Tymczasem tysiące bezpiecznie wykonanych kursów każdego dnia nie trafiają na czołówki serwisów informacyjnych.
Podobnie wygląda sytuacja w transporcie kolejowym. Do najgroźniejszego w ostatnim czasie zdarzenia w Polsce doszło wieczorem, 25 czerwca, na stacji w Białośliwiu (województwo wielkopolskie). Skład Polregio otarł się o pociąg PKP Intercity, co doprowadziło do wykolejenia kilku wagonów. Każdy wykolejony pociąg staje się tematem ogólnopolskich wiadomości, mimo że kolej od lat jest najbezpieczniejszym środkiem transportu lądowego. Również lotnictwo – według większości statystyk najbezpieczniejsze – w przypadku jakiegokolwiek incydentu, jest na ustach ludzi na całym świecie. Wspólnym mianownikiem jest właśnie ogromna skala zainteresowania pojedynczymi zdarzeniami.
Nie oznacza to oczywiście, że wypadki należy bagatelizować. Każdy wymaga dokładnego wyjaśnienia, a jego przyczyny powinny prowadzić do dalszego podnoszenia standardów bezpieczeństwa. Historia transportu pokazuje, że poważne awarie lub katastrofy stawały się impulsem do wprowadzenia nowych procedur, zmian konstrukcyjnych czy bardziej rygorystycznych kontroli. Kiedyś ktoś zapytał się mnie czy nie boję się latać po obejrzeniu tak wielu odcinków „Katastrof w przestworzach”. Nie. Dlaczego? Bo każdy odcinek kończył się właśnie informacją, jakie wnioski zostały wyciągnięte, co zostało poprawione i jak konkretna katastrofa przyczyniła się do poprawy bezpieczeństwa.
Warszawski wypadek, miejmy nadzieję, także zostanie szczegółowo przeanalizowany. Nie powinien jednak prowadzić do błędnego wniosku, że komunikacja miejska jest niebezpieczna. Wręcz przeciwnie – jeśli spojrzymy na miliony pasażerów korzystających z autobusów każdego dnia oraz na dane dotyczące bezpieczeństwa różnych środków transportu, okaże się, że autobus nadal pozostaje znacznie bezpieczniejszym wyborem niż codzienna podróż samochodem osobowym. To właśnie dlatego eksperci od bezpieczeństwa ruchu drogowego od lat podkreślają, że rozwój transportu publicznego jest nie tylko korzystny dla środowiska czy ograniczania korków, ale również realnie przyczynia się do zmniejszenia liczby ofiar wypadków drogowych.





























